Hm. Aleksander Kamiński pisał: „Co to znaczy być wychowawcą młodzieży? Znaczy po prostu — dawać, służyć, pomagać, inspirować. Przeciwieństwem, karykaturą wychowawcy jest wódz, manipulator, który narzuca innym swój sposób myślenia, działania, postępowania. Dlaczego? Bo wychowanie polega na wydobywaniu z jednostki wszystkiego tego, co w niej dobre. Nie ma ludzi złych, niezdolnych, okrutnych tylko z tej racji, że takimi się urodzili… Wychowawcy nie wolno ani na moment zwątpić w sens swojej pracy, w wartości wewnętrzne swoich wychowanków. Metody postępowania mogą być różne, ale fundamentalne przykazania brzmią: zachęta więcej zdziała niż rozkaz, nagroda — więcej niż kara, inspirowanie zróżnicowanej aktywności działania — więcej niż narzucanie, dyrygowanie… A więc powtarzam: zadanie wychowawcy polega na wyzwalaniu w jednostce wszystkiego tego, co najlepsze, wartościowe, na pomocy w samorealizacji, w samourzeczywistnianiu…”

 

Pamiętasz, jak będąc Wilczkiem Morskim lub Jungiem patrzyłeś na kadrę? Teraz sam jesteś Drużynowym. Za moment będziesz instruktorem. Co myślisz o tym wszystkim znając dwie perspektywy? Zarówno uczestnika, jak i instruktora? I w końcu pomyśl, ile dobra zdążyłeś już wytworzyć jako Drużynowy (proponuję jako jednostki miary użyć liczbę uśmiechów na metr kwadratowy w trakcie akcji całej Drużyny). Które momenty z okresu bycia funkcyjnym w Jedynce wspominasz najlepiej? Wymień je na karcie piątej.